Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Przymuszony przez Maris zgodził się opiekować Valem i nie wpuszczać nikogo na górę. Sena znajdowała się tam, gdzie w poprzednie dni w pobliżu sędziów i obserwowała pierwsze pary zawodników, którzy lecieli do bram. Maris kazała S'Relli dołączyć do kolegów z Drewnianych Skrzydeł, a sama wbiegła na skałę. Sena powitała ją z wyraźną ulgą. Maris! wykrzyknęła. Martwiłam się, że coś się stało. Nikt nie wiedział, dokąd poszłyście. Czy S'Rella i Val są z tobą? Zaraz przyjdzie pora. Sher startuje następna. S'Rella jest gotowa do lotu odparła Maris. Opowiedziała Senie o Valu. Miała wrażenie, że w trakcie tej opowieści nauczycielka traci wszystkie siły i całą witalność. Jej zdrowe oko zaszkliło się łzami. Wsparła się mocniej o laskę i nagle wydała się Maris bardzo stara. Nie wierzyłam wymamrotała słabym głosem. Nie wierzyłam, nawet gdy zdarzyła się ta straszna historia z ptakami... nawet wówczas nie mieściło się mi w głowie, że odważyliby się na coś takiego. Jej twarz była szara jak popiół. Pomóż mi, dziecko. Muszę usiąść. Maris objęła ją ramieniem i poprowadziła do stolika sędziowskiego. Shalli podniosła oczy. Wszystko w porządku? zapytała z niepokojem. Nie odparła Maris, posadziwszy Senę na krześle. Val nie będzie dzisiaj latał. Obróciła się twarzą do sędziów.

(Reklama: )