Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Czy nie możemy mu jakoś pomóc? zapytała S'Rella, zerknąwszy na Maris. Tak rzekła Maris. Ostatecznie jesteśmy w tawernie. Zejdź na dół i przynieś kilka butelek. Alkohol powinien trochę zmniejszyć ból do czasu przybycia uzdrowiciela. S'Rella skinęła głową i ruszyła do drzwi. Co mam przynieść? zapytała. Wino? Nie, potrzebujemy czegoś mocniejszego. Poszukaj jakiejś brandy. Albo może tej wódki z Poweet, jak ona się nazywa... Robi się ją ze zboża i ziemniaków... S'Rella jeszcze raz kiwnęła głową i zbiegła na dół. Niebawem wróciła z trzema butelkami miejscowego trunku oraz nie oznakowaną flaszką, z której wydobywał się ostry, silny zapach. Musi być mocna zawyrokowała Maris. Najpierw sama spróbowała wódki, a potem kazała S'Relli przytrzymać głowę Vala i wlała mu do ust kilka kropel. Odniosły wrażenie, że mężczyzna pije chętnie, toteż poiły go na zmianę. Kiedy ponad godzinę później Raggin wreszcie wrócił z uzdrowicielem, Val był już nieprzytomny. Oto wasz uzdrowiciel rzekł barman. Wziął do ręki jedną ze stojących na podłodze pustych butelek i dodał: Za to również zapłacisz, lotniczko. Uzdrowiciel nastawił Valowi kończyny (Raggin miał słuszność noga również była złamana, choć nie tak fatalnie jak ręka), unieruchomił je i nałożył opatrunek na opuchniętą twarz mężczyzny, a na koniec wręczył Maris buteleczkę ciemnozielonego płynu. To lepsze niż brandy oświadczył.

(Reklama: )